Skyfall, czyli agent 007 w świetnej formie

Na samym początku podzielę się czymś z Wami. Otóż uwielbiam chodzić do kina, kiedy nie ma w nim zbyt wielu ludzi. Ktoś może powiedzieć, że przeczy to nieco sensowi kina, jako miejsca gdzie wspólnie przeżywa się z innymi ludźmi dany film. Kiedy jest pełna sala zawsze ktoś się zaśmieje, albo głośno westchnie, wywołując tym lawinę podobnych reakcji. Ja jednak cenię sobie ciszę i komfort. Cóż, chodzę bardziej na filmy niż do kina. Dlatego nie dziwcie się, że kiedy już przyjdzie mi coś napisać o jakimś filmie, nigdy nie następuje to tuż po premierze. Ale dosyć uzewnętrzniania się. Ubieram perfekcyjnie skrojony garnitur i biorę się do pisania kilku słów o samym filmie.

My name is Bond. James Bond.

Nie mogę nie zacząć od tego, że od dzieciństwa jestem fanem Bonda. I tak mi już zostało. Pomimo tego, że to bajka dla dorosłych, uwielbiam Bondy. Po początkowych obawach, że Daniel Craig nie wykreuje w ciekawy sposób postaci agenta 007, jestem od samego początku nim oczarowany. Od momentu Casino Royale, Bond nabrał zupełnie innej jakości. W dużej mierze dzięki Craigowi. I choć zaliczył spadek formy w Quantum of Solace, to teraz powrócił i to niezwykle mocny. Nie mam wątpliwości, że po Skyfall, ciężko będzie podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej.

Mamy tutaj to z czego Bond słynie – pościgi, wartką akcję no i oczywiście piękne kobiety. No dobra, z tymi kobietami nieco przesadzam, bo od poprzedniego filmu coś się z kobietami w serii o Bondzie zmieniło. Zobaczymy jak to będzie w kolejnych filmach o agencie 007, ale póki co wydaje się być pewnym, że producenci oczekują czegoś innego od postaci kobiecych, niż to, co prezentowane było w filmach sprzed 10 lat. Niestety można też odnieść wrażenie, że sami do końca nie wiedzą czego chcą.  Mamy w Skyfall kilka smaczków, w postaci odniesień do poprzednich filmów, które na twarzy każdego fana Bonda wywołają uśmiech. Mamy niezwykłą postać, świetnie wykreowaną przez Daniela Craiga, która wynosi filmy o Bondzie na wyższy poziom. Fabuła jest ciekawa i nie nudzi, choć z zaskoczeniem możemy stwierdzić, że akcja momentami zwalnia. I choć niektóre rzeczy są przewidywalne, a inne nieprawdopodobne, to jesteśmy je w stanie wybaczyć, bo przecież nie rzetelnego oddania rzeczywistości w filmach o Bondzie oczekujemy. Dodatkowo, z przyjemnością stwierdzam, że Sam Mendes (reżyserował znakomite American Beauty) nawet w film akcji potrafi wpleść kilka przepięknych zdjęć. Być może to też zasługa operatora, ale po prostu cieszyło mnie, że reżyser znalazł w filmie miejsce na kilka pięknych i niesztampowych ujęć.

Żeby jednak nie było tak cukierkowo, to trzeba się doczepić do pewnych rzeczy. Przede wszystkim jakaś dziwna niekonsekwencja scenariuszowa. Momentami film sam w sobie się po prostu gubi. Coś się dzieje, buduje się jakiś wątek, a następnie ucina go od tak. Bez jakiegokolwiek wyjaśnienia, czy co gorsza sensu. Widz zastanawia się po co w filmie zostały umieszczone dane sceny, skoro nic konkretnego one nie wnoszą. Można odnieść wrażenie, że w oryginale filmu nakręcono co najmniej pół godziny więcej, ale nie wszystkie sceny weszły do finalnej wersji.

Podsumowując, jeśli jeszcze nie widzieliście najnowszego Bonda, to polecam. Zarówno sympatykom jak i przeciwnikom. Sympatycy na pewno nie będą rozczarowani, przeciwnicy natomiast być może polubią postać agenta 007. Jedno jest pewne. Takiego 007 jeszcze nie było.

 

Poprzedni wpis
Następny wpis
Dodaj komentarz

2 Komentarze

  1. D.

     /  13/12/2012

    To ciekawy film. Nieudany (słaby czarny charakter, ironia zamieniła się w groteskę, sentymentalizm), ale interesujący. Na pewno warto zobaczyć, ale nie chciałbym drugiego takiego filmu o Bondzie.

    Odpowiedz
  2. Mnie jednak kierunek w jakim Bond zmierza się podoba.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: