Dexter, sezon 5

Są takie filmy, o których myślę, że zagrać w nich byłoby rzeczą najwspanialszą na świecie. Dexter to wprawdzie serial, ale czy to cokolwiek zmienia? Oglądając go i kreacje aktorów, przez głowę przechodzi mi czasem taka właśnie myśl. Bo Dexter to serial, który po prostu mnie porusza i myślę sobie, że gdybym kiedykolwiek był w stanie w ten sposób kogoś poruszyć i wykreować na ekranie taką postać jak Michel C. Hall, byłbym z tego faktu po prostu dumny.

Jeśli nie znacie Dextera, to co ja Wam mogę o nim opowiadać. Po prostu musicie obejrzeć pierwszy sezon. Jeśli się wciągniecie, to będziecie mogli powrócić kiedyś do tego wpisu i zastanowić się czy jest sens kontynuować swoją przygodę z serialem. W końcu serial ma to do siebie, że musimy na jego obejrzenie poświęcić znacznie więcej czasu niż na film. Powiem krótko, ja nie żałuję, że obejrzałem piąty sezon Dextera.

Nie ma się co czarować, że w piątym sezonie nie doznamy ni krzty wtórności. Że będzie on tak samo odkrywczy jak sezon pierwszy i tak samo pozytywnie przez nas oceniany. Dexter to gość, który nadal ma podobne problemy, przez które przechodził w poprzednich epizodach. Pewne motywy, choć odegrane w inny sposób, są wtórne na pierwszy rzut oka. (UWAGA, SPOILER. Zaznacz, żeby przeczytać: mamy tutaj zarówno podobny do tego z drugiego sezonu motyw zdemaskowania Dextera, jak i standardowy dla każdego sezonu motyw przyjaciela-powiernika sekretu) Pomimo tego, problemy i moralne wybory jakich dokonują główni bohaterowie, są z punktu widzenia odbiorcy nie tylko ciekawe, ale i godne zastanowienia się nad nimi.

Kolejna rzecz to najzwyklejsze życiowe dążenia i rozterki, przez jakie przechodzi główny bohater. Główny bohater, który jest seryjnym mordercą. Niby nie takim zwykłym, bo zabija tylko tych złych, których nie dosięgnęła ręka wymiaru sprawiedliwości. No ale jednak nadal to seryjny morderca. I ów główny bohater przechodzi przez wiele problemów nieobcych zwykłemu człowiekowi, przeciętnemu zjadaczowi chleba, Tobie i mnie. Chce bowiem w tym swoim zwariowanym świecie być po prostu najlepszym ojcem, jakim tylko może być. W głębi duszy, uważając się za potwora, czuje że czyni dobrze. Pośród ludzi, którym wydaje się przykładnym obywatelem, ma uczucie wyobcowania i niezrozumienia. Chciałby komuś zaufać, powierzyć swój sekret, ale boi się braku zrozumienia. Wreszcie, po ludzku, najzwyczajniej w świecie, pragnie być po prostu szczęśliwy. Może w tym właśnie tkwi cały urok tego serialu? Ten niezwykły bohater, seryjny morderca, jest tak bliski widzowi, ma tak podobne problemy i marzenia. Dlatego łatwo się z nim utożsamić i dać wciągnąć w ten mroczny świat.

Dextera warto obejrzeć jeszcze z kilku powodów. Ten serial posiada bardzo dobry, trzymający w napięciu scenariusz, piękne zdjęcia słonecznego Miami oraz świetne kreacje aktorskie. Wszystkie role ogląda się tutaj z przyjemnością, po prostu. Piąty sezon natomiast, pomimo pewnych wtórności, wyróżnia się moim zdaniem na plus wobec sezonów poprzednich. W serial bowiem wsiąknąć możemy nie tylko ze względu na głównego bohatera i jego problemy, ale zwyczajnie przez to jak pierwszorzędnie jest on zrealizowany. Wobec tego mogę tylko zachęcić do oglądania Dextera. Po takim podsumowaniu, wstęp już zupełnie nie powinien Was dziwić.

(UWAGA, SPOILER. Zaznacz, żeby przeczytać. Nie czytaj, jeśli nie oglądałeś do końca czwartego sezonu! Jednej rzeczy piątemu sezonowi nie mogę wybaczyć. Braku Julie Benz, czyli odtwórczyni roli Rity. Tak mi się przyjemnie ją oglądało :) )

Dodaj komentarz

8 Komentarzy

  1. Z niecierpliwością czekam na nowy sezon. W moim prywatnym rankingu sezon 4 do tej pory najlepszy. I fakt. Brakuje jej. Bardzo. Wnosiła ludzki wymiar do serialu.

    Odpowiedz
    • Mnie ciężko byłoby wskazać ten jeden najlepszy moim zdaniem sezon. Mam słabość do Dextera. Muszę się wziąć za sezon 6, ale najpierw Tango Tara i kilka innych pozycji :)

      No a co do Julie… Ja chyba każdy film z nią chętnie bym obejrzał ;) Co do samej postaci to oczywiście też jest to spora strata dla serialu.

      Odpowiedz
  2. D.

     /  16/05/2012

    Szósty sezon jest bardzo dobry. Różne opinie krążą o roli Hanksa juniora. Moim zdaniem sprawdził się. Ciężko o dobry czarny charakter po tym, jak świetną postacią był John Ligthow (mogłem pomylić pisownię) w czwartej serii. Ale ja generalnie lubię „psycholi” zakorzenionych w religii (spojleruję trochę), może dlatego seria nr 6 weszła mi „bez popitki”. No i ostatni odcinek… Nie usiedzisz potem spokojnie ;-)

    Odpowiedz
    • Hehe, to ja chyba zacznę oglądać dopiero jak będzie można 7 sezon zobaczyć ;) Lithgow generalnie jest fenomenalnym aktorem z olbrzymim warsztatem i doświadczeniem, dlatego mało kto może go przebić. Ja na to nawet nie liczę i nie mam zamiaru porównywać innych „złych” do niego. Wobec czego pozostaje mi tylko cieszyć się serialem :)

      Odpowiedz
  3. D.

     /  17/05/2012

    To jest chyba dobry pomysł, żeby poczekać na siódmą serię. Producenci zapowiedzieli, że ósma definitywnie zakończy serial. To, co otworzyło się w ostanim odcinku szóstej serii na pewno jest tematem na dwa sezony więc o jakość 7 i 8 zupełnie się nie boję ;-)

    Odpowiedz
    • Miło wiedzieć :) To poczekam chyba, przynajmniej aż połowę 7 sezonu będzie można zobaczyć. Choć powiem Ci, że tak naprawdę to tylko mnie bardziej nakręciłeś na szósty sezon, hehe.

      Odpowiedz
  4. D.

     /  22/05/2012

    Powiem Ci, że ja cały czas główkuję jakbym ja napisał scenariusz do 7 serii wiedząc jak 6 kończy ;-)

    Odpowiedz
  5. No tak, mów mi tak jeszcze, to jednak nie wytrzymam długo, żeby nie obejrzeć 6 sezonu ;D

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: